“Pyszne 25. Nowa porcja przepisów” Anna Starmach :: recenzja

Autor : | 0 Komentarzy | On : Marzec 15, 2014 | Kategoria : Książki kucharskie

nowepyszne252Jak to mówią „tylko krowa zdania nie zmienia”! Przyznam, że z niecierpliwością czekałam na nową książkę Anny Starmach „Pyszne 25. Nowa porcja przepisów”, bo doskonale pamiętałam, że część pierwsza mnie nie zachwyciła (ni ziębi, ni grzeje).

Pierwsze „przejrzenie” i wrażenia pozytywne, myślę sobie zaraz, zaraz o co mi chodziło z pierwszą częścią? Wracam więc do recenzji „Pyszne 25” i samej książki stwierdzając, że byłam w błędzie.

http://lunchblog.pl/pyszne-25-anna-starmach-recenzja/

To będzie dziwne, co napiszę, ale „Pyszne 25. Nowa porcja przepisów” jest bardzo podobne do pierwszej książki Anny Starmach, ale tym razem to co mi się nie podobało wzbudziło moją aprobatę. Wywołana do tablicy tłumaczę się niezwłocznie.

„Pyszne 25. Nowa porcja przepisów” to:

  • Niewielka, ale poręczna książka kucharska w miękkiej oprawie. Rozmiar idealny do kuchni.
  • Proste, smaczne, w większości klasyczne przepisy, podzielone na dwa działy: na słono i na słodko.
  • Ładne, choć nie zachwycające zdjęcia.
  • Garść porad jak opanować podstawowe techniki kulinarne.

Doszłam do wniosku, że chyba mi się trochę w głowie poprzewracało z nadmiaru książek kucharskich i szukam wrażeń oczekując, że każda nowa pozycja czymś mnie zachwyci, czy zaskoczy. Zapomniałam, że tylko nieliczne książki mają spełniać taką rolę i trafiać w gust osób takich jak ja, które śledzą wszystkie nowinki wydawnicze.

W zasadzie obie części „Pyszne 25” idealnie nadają się dla osób, które zaczynają gotować lub już trochę eksperymentują, ale jeszcze się boją. Anna Starmach udostępnia porcję przepisów, które ugotuje każdy. Mało tego, po ich wykonaniu apetyt rośnie, czyli cel osiągnięty, bo im więcej gotujemy tym lepiej panujemy nad swoją dietą, jedząc mniej żywności przetworzonej. Książkę z łatwością można zabrać do kuchni, bo nie jest to opasłe tomiszcze w grubej oprawie.

Nie każda książka kucharska musi być arcydziełem, by zachęcić czytelnika, aby ruszył „do garów”. Często to właśnie arcydzieło zniechęca do gotowania przerostem formy nad treścią.

Print Friendly, PDF & Email
Share This Post!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *