“Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską” Ewa Chodakowska, Lefteris Kavoukis :: recenzja :: tylko część dietetyczna

Autor : | 16 komentarzy | On : Kwiecień 14, 2013 | Kategoria : Książki kucharskie

"Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską" Ewa Chodakowska, Lefteris Kavoukis

"Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską" Ewa Chodakowska, Lefteris KavoukisKtóż  nie słyszał o Ewie Chodakowskiej? Podziwiam tą kobietę za ogromny sukces, który osiągnęła w bardzo krótkim czasie. Na początku kwietnia ukazała się pierwsza książka Ewy Chodakowskiej napisana razem z Jej życiowym partnerem Lefterisem Kavouskis “Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską”. Piszę tą recenzję nie po to, aby dzielić się wrażeniami z ćwiczeń, ale, aby ocenić część żywieniową książki, która stanowi znaczną jej część. Korzystam przy tym ze swojego doświadczenia i wiedzy związanych z zawodem dietetyka. Wyjątkowo pozwolę sobie pisać w punktach, aby nie pogubić się w tym, na co chciałam zwrócić waszą uwagę.

 

 

 

  • Redakcja, czy autorstwo?

Duża część książki poświęcona jest aspektowi żywienia. Każdy dzień to “jadłospis”, przepis na jedną potrawę oraz garść ciekawostek dietetycznych (a dni jest 30). Ciekawość moją budzi kto stoi za tym dość obszernym tekstem? Na początku książki możemy doczytać (drobnym drukiem), że nadzór merytoryczny (redakcja) nad częścią dietetyczną sprawuje Pani Marta Kozub legitymująca się wyższym wykształceniem dietetycznym. Nigdzie nie pojawia się jednak stwierdzenie, czy jest to równoznaczne  z byciem autorem, tym bardziej, iż Pani dietetyk nie jest wymieniania wśród autorów na okładce. Jako czytelniczka  lubię wiedzieć kto odpowiada za przekazywane mi informacje o charakterze zdrowotnym i czy jest to osoba kompetentna. W książce pozostaje to niejasne. Jeśli to Pani Marta Kozub napisała część żywieniową to dziwię się, że jej nazwisko nie figuruje na okładce, bo musiało ją to kosztować sporo pracy.

  • To nie są jadłospisy!

Założeniem książki jest metamorfoza w 30 dni – 30 minut, 30 treningów, 30 jadłospisów. Problem w tym, że to nie są jadłospisy, tylko hasłowo, skrótowo określane potrawy z których tylko jedna jest opisana ilościowo, w postaci przepisu (czasem jest to śniadanie, innym razem obiad lub kolacja). Przytoczę przykład:

pstrąg w warzywach (pomidor, cebula, papryka, czosnek) z puree ziemniaczanym z koperkiem, sok z cytryny, oliwa, koper, bazylia i miks sałat z jogurtem

Jak przygotować to danie? Pieczone, smażone, grillowane? Ile pstrąga, ile puree (z masłem?), ile oliwy? Jak skorzystać z takiej propozycji na obiad? Dowolność może być ogromna, no i efekt marny…

Innym razem zdarza się, że posiłek jest rozpisany dokładniej, ale ciągle z niedociągnięciami np.

mielona pierś indyka, brązowy ryż, warzywa: kalafior (200g), zielona cięta fasolka, marchewki mini, zielony groszek (10 łyżek), bazylia, oregano, pieprz, natka pietruszki, lubczyk

Czemu komuś przyszło do głowy, aby określać masę kalafiora, ale już ryżu, czy mielonej piersi z indyka nie? Co to jest mielona pierś z indyka? Mielone mięso z piersi indyka to rozumiem, jednak nie wyjaśniono jak je przygotować? Mam je zjeść na surowo? 😛

  • Miary domowe, czy “gramówka”

Każdego dnia podano jeden przepis dokładniej biorąc pod uwagę składniki i sposób przygotowania, bez podania ilości porcji. Tutaj pojawia sie kolejny problem, bo raz autor określa surówce za pomocą “gramówki”, innym razem stosując miary domowe (łyżki, łyżeczki, sztuki), czasem zdarza się, że ilość w ogóle nie została podana (np. w przepisie na Gołąbki z mięsem i włoskimi orzechami duszone w sosie pomidorowym pojawia się określenie “kapusta włoska” bez miary ilościowej).

  • Błędy merytoryczne

Zdarzało się, że trafiałam na błędy merytoryczne, przekręcone pojęcia jak np. “sulfaren” zamiast sulforafan (silny przeciwutleniacz, występuje między innymi w brokułach) lub informacje, że makaron jest tuczący, ale nie ten pełnoziarnisty, który wykazuje wręcz działanie ODCHUDZAJĄCE. Innym niewiarygodnym przykładem jest rada dla słodyczożerców, aby wcinali…lody czekoladowe, bo te poprawiają humor. Z książki dowiemy się także, że lecytyna “unieszkodliwia” cholesterol z żółtka oraz, że banany wywołują rozrost komórek śluzówki żołądka. Niestety takich rewelacji jest znacznie więcej. Czasem nie wiem, czy wynika to z braku wiedzy, czy z faktu, że autor nie mógł się wysłowić na piśmie w sposób bardziej zrozumiały.

  • “Lanie wody”

Nie lubię tego i już. W książce pełno jest zdań typu: “Pomidory to koktajl witamin i minerałów, ale bezcenne dla zdrowia substancje znajdziemy też w przetworach bla bla bla…”.

  • Nierówne porcje

Kolejna rzecz na którą zwróciłam uwagę to fakt, że proponuje się czytelnikowi na śniadanie kanapkę z łososiem i warzywami z jednej kromki, a  wśród przekąsek do wyboru znajdziemy dwie kromki chleba z polędwicą z indyka. Czy śniadanie nie powinno być większe od przekąski? Innego dnia na obiad “dostaniemy” tylko szaszłyki z piersi indyka i warzyw, zaś dzień wcześniej uczta obiadowa – miseczka kalafiorowej zupy krem z pestkami dyni, sałatka z indykiem, pesto i makaronem. Dnia 16 do  śniadania w postaci jogurtu dokładamy aż połowę! ananasa – dużo? Jak dla mnie tak.

  • Skomplikowane przekąski

Nawiązując do tematu przekąsek. Na końcu części “jadłospisowo-motywacyjnej” znajdziemy listę przekąsek do wyboru. W ciągu dnia zaplanowano bowiem 3 dania główne i 2 przegryzki. Większość z zaproponowanych przekąsek nie jest jednak prosta, prawie wszystkie są złożone np. sałatki, koktajle, kanapki itd? Z doświadczeń pracy dietetyka wiem, że trudno jest przygotowywać wszystkie 5 posiłków dziennie, dlatego przekąski powinny być w zasadzie gotowe do spożycia. Czepiam się? 🙂

  • Mylące zdjęcia potraw

Bywa, że zdjęcie potrawy ma niewiele wspólnego z przepisem. Widzę jajecznicę a czytam przepis na omlet z warzywami  (papryką, brokułami i kukurydzą). Na zdjęciu nie ma jednak czerwieni, a zielony jest liść sałaty.

  • Inne “kwiatki”

Generalnie mam wrażenie, że cześć dietetyczna pisana była w ogromnym pośpiechu, jest wiele niedociągnięć, błędów merytorycznych, niefortunnych stwierdzeń wprowadzających w błąd. Nie mnie oceniać część “treningową”, mogę tylko napisać, że często zdarza mi się ćwiczyć z Ewą i lubię to. Książka “Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską” kuleje jednak pod kątem żywieniowym. Przepisy są nieciekawe, bo przyznajcie, że skoro na cały dzień autor rozpisuje tylko jeden przepis i serwuje nam halibuta ze szpinakiem i gnocchi – wykaz składników: filet z halibuta, świeży szpinak, gnocchi to jest to trochę niepoważne.

Print Friendly, PDF & Email
Share This Post!

Comments (16)

  1. posted by J on 15 kwietnia 2013

    Super i wszystko na temat! Zgadzam się ze wszystkim co powyżej zostało napisane. Przejrzałam książkę i załamałam się. Nie jestem dietetykiem, ale ćwiczę intensywnie na siłowni, dodatkowo zajęcia fitness i inne. Generalnie kluczem do zgubienia wagi jest dieta i ruch. Jednak prawidłowa dieta to 70 procent sukcesu. Przeogromne znaczenie ma ilość (w gramach) ryżu, makaronu, mięsa z kurczaka, indyka czy ryby. Nie wspomnę już o sposobie przygotowywania i tego, że wszystkie produkty waży się przed obróbką termiczną. Brakuje PODSTAWOWYCH informacji, które są kluczem do sukcesu w diecie redukcyjnej. Mam wrażenie, że Pani dietetyk nie ma wiedzy. Było już kilka ‘kwiatków’ ze strony tej dietetyczki na fp pani Chodakowskiej. Sama Chodakowska korzysta z dietetycznych gotowców dostarczanych jej przez firmę do domu… Dla mnie to nie jest wiarygodny “trener”…

  2. posted by Mirela on 20 kwietnia 2013

    Świetna recenzja, Basiu 🙂

  3. posted by Ania on 6 maja 2013

    Cieszę się, iż wpadłam na Twoją recenzję 😉 zastanawiałam się przez chwilkę czy nie kupić książki Ewy, bo też chętnie z nią ćwiczę, jednak szybkie przewertowanie w księgarni nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia. Twoja recenzja tylko to potwierdza.

  4. posted by Martyna on 17 maja 2013

    Szkoda, że za późno przeczytałam recenzję. Kupiłam szybko książkę zaraz kiedy pojawiła się w księgarni, i niestety żałuję.Przejrzałam ją i leży na półce nieużywana.Kupiłam ją raczej ze względu na dietę i motywację, ćwiczyć wolę z płytami… a niestety kuleje pod tym względem… Zgadzam się z większością tego co napisałaś. Tylko lanie wody mi nie przeszkadza:)) Trzeba pisać jak najlepiej o warzywach żeby ludzie się w końcu do nich przekonali:D

  5. posted by ewelina on 24 maja 2013

    Moim zdaniem kwestie kupienia pozostawmy każdej kobiecie osobno. Jeśli komuś pomoże przeczytanie jej albo już samo jej mienie, to nie podważajmy kwestii czy jest dobra czy nie z gustami się nie dyskutuje. Odchudzanie to nie tylko dieta, ćwiczenia ale także siła która jest w naszych głowach. Jeśli ktoś ją chce niech ją kupi moim daniem jest bardzo dobra w przeciwieństwie do tych w których wypisane są składniki co do jednego grama a gdy weźmiemy czegoś więcej zastanawiamy sie czy przypadkiem nie zjadłyśmy za dużo. Najważniejsze żeby to było zdrowe jedzenie

  6. posted by Beata on 19 czerwca 2013

    Mam bardzo podobne zdanie o przepisach z książki, mimo że żaden ze mnie ekspert w tej kwestii 🙂 Ale jednak mimo wszystko, książka, mimo że bardzo niedopracowana, to jednak warta przejrzenia. Ćwiczeń w ogóle nie robię wg wytycznych z książki, bo nie mam czasu na godzinne przygotowywanie się do treningu, wolę gotowce z płyt Ewy 😉 Natomiast kilka dań jest fajnych i można się nimi zainspirować 🙂
    Ewa Chodakowska to dla mnie fenomen – dziewczyna zaraża optymizmem 😀 Do książki zajrzałam na razie tylko kilka razy, leży na stoliku i przypomina że Ewa patrzy i trzeba dziś poćwiczyć 🙂

  7. posted by Natalia on 5 lipca 2013

    Jestem w trakcie piątego dnia tej diety i muszę powiedziec, że jestem stosunkowo zadowolona.
    Niestety muszę się zgodzić z tym co jest tu napisane, ponieważ ta książka ma wiele mankamentów. Sam pomysł jest bardzo fajny, ale strasznie słabe wykonanie.
    Duzo czytam o zdrowym żywieniu i mam ineternet w domu, więc przygotowanie potraw zaproponowanych w książce nie jest dla mnie problemem. Domyślam się jednak, ze osoby, które nie znają się zbytnio na zdrowym żywieniu, z tej diety mało skorzystają, ponieważ: mogą za dużo jeść (nie mamy podanych dokładnych porcji), za pewne będą stosować za dużo kalorycznych produktów (starając się uzupełnić braki w “przepisach”. Jak już mówiłam ja nie mam z tym problemu i mam nadzieje, ze uda mi się schudnąć.
    A co do ćwiczeń, to moim zdaniem plan treningowy jest dobry. Ja co prawda chodze dodatkowo na basen, jeżdżę na rowerze, biegam i wykonuję “turbo spalanie” z Ewą, ale wydaje mi się, że jakiś efekt każdy uzyska, nawet bez stosowania dodatkowych aktywnosci fizycznych 😉

  8. posted by Ilona on 8 lipca 2013

    A co do strony Chodakowskiej na fb. Każdy, kto przejdzie metamorfozę za pomocą Chodakowskiej ma szanse wygrać różnego rodzaju nagrody… Chmmm zastanawiam się ile z tych osób widziało na oczy te jej książki i płyty, bo kto by nie chciał dostać czegoś za darmo:)

  9. posted by KAsia on 12 lipca 2013

    Jak zawsze znajdzie się ktoś kto nie może ukryć zazdrości z sukcesu drugiej osoby i za wszelką cenę stara się znaleźć szczegóły które w jakiś sposób mogły popsuć jej opinię…. chyba właśnie taki cel ma tekst napisany powyżej.. Pani Chodakowska pomogła dzięki tej książce wielu osobom, z czego wynika, że w jakiś dziwny sposób ludzie radzą sobie z interpretacją Jej ” jadłospisów”, jak również nie przygotowują potraw tylko przyglądajać się obrazkom…To, że poza daniem głównym jest zdjęcie innej potrawy chyba jasno pokazuje, że to po prostu inna, prponowana potrawa… Co do określenia miar składników i całych porcji podejrzewam, że Pani Ewa zakłada, że każdy przeciętnie inteligentny człowiek ( żeby nie pisać bardziej dobitnie…) nie spanikuje i nie przerwie programu kiedy raz zobaczy w książce miary domowe a raz “gramówki”. Poza tym jak już Pani zauważyła Ewa Chodakowska nie jest dietetykiem, tylko sportowcem, a to, że do swoich programów dokłada proponowane potrawy to tylko jej dobra wola. Ci którzy zdecydowali się na zakup wiedzą o tym, a przynajmniej powinni wiedzieć zanim zaczną robić takie wyrzuty jak tutaj. Aż przykro patrzeć jak ludzie nie mogą wtrzymać, że kobieta któa jest zwykłą trenerką potrafi pomóc bardziej niż dietetyk. Pewnie stąd ta zazdrość…Każdy chciałby stać się kimś tak lubianym, pomocnym i jednocześnie na tym zarabiać, ale czasem trzeba umieć się pogodzić, że są ludzie lepsi i nie ma co próbować przyczyniać się do ich niepowodzenia bo to w niczym nie pomoże… 😉

    • posted by Basia Dąbrowska-Górska on 12 lipca 2013

      Sorry, ale nawet mi się nie chce polemizować. Trochę mam już dość tej retoryki obrońców Ewy. Napiszę tylko, że po pierwsze nie odnoszę się do Ewy, bo nie ona jest autorem treści żywieniowej, a po drugie (bezpośrednio powiązane z pierwszym) w opisie książki wyraźnie mowa o jadłospisach, które przygotowała Pani dietetyk (nie Ewa), a ja wiem jak praca dietetyka powinna wyglądać i stąd moje zarzuty. Niemniej jednak jak widać Pani Pani Kasiu radzi sobie z pomocą książki świetnie, gratuluję i życzę sukcesów.

  10. posted by KAsia on 12 lipca 2013

    dodam jeszcze, że na okładce jest ” 30- dni, -minut, -treningów, -PRZEPISÓW” nie jadłospisów…

  11. posted by CornerWithRecipes on 13 października 2013

    Z całą sympatią do Pani Ewy Chodakowskiej, ale nie ma w tej książce nic odkrywczego, nic czego byśmy nie wiedzieli od dawna w kwestii zdrowej diety 😉 Dobrze, że dużo osób się dzięki temu zmienia, ale zastanawiam się dlaczego dopiero teraz, skoro różne inne osoby głoszą to samo od dawna. I dlaczego rzetelna krytyka, którą ciężko podważyć zawsze sprowadza się do posądzenia o zazdrość 😉 Jak nie wiadomo co napisać, to na pewno zazdrość… Pozdrawiam i na pewno jeszcze tutaj zajrzę 🙂

  12. posted by Magda on 22 listopada 2013

    Zgadzam się z p. Basią, jestem doskonałym przykładem na to, że tylko doskonale dopasowana przez dietetyka dieta indywidualna i ruch są niezbędne do zrzucenia nadprogramowych kilogramów. Rozumiem, szanuję i podziwiam fenomen p. Ewy ale myślę, że jak każdy szał i 5 minut tej Pani prędzej czy później minie:)

  13. posted by wiesio on 9 stycznia 2014

    witam, kupiłem tą książkę, właśnie nie czytając recenzji, i to był błąd, dla mnie książka w skali 1-10, dostaje co najwyżej małą 2. przepisy w tej książce totalna klapa, jeden z lepszych przepisówkoktajl owocowo-jagodowy, to chyba, każdy kretyn wie, że do jogurtu wrzucamy owoce blendujemy i mamy koktajl, ale już obiad przepis pierwsza klasa: mielona pierś z indyka, brązowy ryż, warzywa przyprawy i…. co mam sobie z tego tatara zrobić, upiec, ugotować, dusić czy gołąbki bez zawijania??? i takich gniotów jest dużo więcej! to ja się pytam po co mi ta książka, skoro ja przez następne 20minut przepisów na internecie szukam…. porażka, gwiazda jednego kwartału, a mogła zrobić karierę, ale w ten sposób kończy się gwiazdorzenie 😉 z okładki wynika, że 30 dni, 30 minut, 30 treningów i 30 PRZEPISÓW!!!! ale zawartość mówi co innego, znajomi też się zawiedli, każdy kupuje taką książkę, aby mieć gotowca i do jedzenia i do treningów, bo w dzisiejszych czasach nie ma czasu na układanie sobie treningów i posiłków, ale cóż widzę, że nadal jest nisza w tej branży, a szkoda….
    pozdrawiam

  14. posted by KassiaR on 30 czerwca 2015

    Od jutra rozpoczynam odchudzanie, kto sie odchudza ze mna? Nie bedzie lekko ale trzeba sie wziac za siebie. Mam juz dobry plan na odchudzanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *