“Przepis na sukces Ewy Chodakowskiej” Ewa Chodakowska, Lefteris Kavoukis :: recenzja

Autor : | 15 komentarzy | On : Maj 3, 2014 | Kategoria : Dieta i zdrowe żywienie, Książki kucharskie

przepisnasukces

To już trzecią książka Ewy Chodakowskiej, wydana w krótkim czasie, tym razem praktycznie w całości poświęcona żywieniu i komponowaniu diety. Musicie sobie wyobrazić, z jakim napięciem czekałam na premierę i oto jest, a wraz z nią moja recenzja.

Zacznę od najważniejszego aspektu, zaznaczę, najważniejszego z mojego, dietetyka, punktu widzenia. Czy rzeczywiście jest to przepis na sukces Ewy Chodakowskiej? Z okładki dumnie prezentują się autorzy Ewa i jej mąż Lefteris Kavoukis, ale czy którekolwiek z małżonków ma odpowiednie kwalifikacje i wiedzę, aby napisać książkę o diecie? Otóż nie! Choć nigdzie wprost to nie pada uważam, że tekst i przepisy w zasadzie w znacznej części napisane zostały przez dwóch dietetyków, którzy współpracowali z Ewą przy pisaniu tej książki, a są to Pani Ewa Owczarek-Kacprzak (większość) oraz Pan Arkadiusz Tuwalski.

Uważam, że przy tak ogromnym nakładzie pracy (a potrafię ocenić, jaki ogrom czasu należało poświęcić w opracowanie, zbilansowanie, policzenie wartości odżywczej 150 przepisów) nazwisko dietetyka powinno pojawić się na okładce.  Czemu Ewa Chodakowska zdecydowała inaczej? Nie będę prowadzić tu rozważań na ten temat, sami sobie odpowiedzcie. Pani Ewo Owczarek-Kacprzak mam nadzieję, że przynajmniej została Pani solidnie wynagrodzona finansowo.

Książkę rozpoczyna krótki wstęp na temat tego jak prawidłowo komponować dietę, jakie błędy najczęściej popełniamy, jest też kilka słów o superproduktach, ankieta dotycząca nawyków żywieniowych. Jednym słowem nic nowego, wszystko powszechnie znane, ale ja patrzę na to ze swojej perspektywy, być może dla wielu osób będą to informacje nowe i przydatne. Plus za dokładne wyjaśnienie jak dokładnie obliczać swoje zapotrzebowanie energetyczne. Całość napisana dość sztywnym, siermiężnym językiem, ale da się przeczytać, nie jest długie J.

Potem przechodzimy do najważniejszej części książki – do przepisów. Podzielone są one na: śniadania, II śniadania, obiady, podwieczorki i kolacje. Założenie, rewelacyjne, jest takie, że spośród propozycji dowolnie wybierasz to, na co masz ochotę, bo przepisy w poszczególnych kategoriach mają podobne wartości odżywcze. Taki system z pewnością sprawdzi się znacznie lepiej niż narzucane z góry diety, ale tylko dla osób silnie zmotywowanych. Zrobiłam symulację i przygotowałam 3 całodzienne jadłospisy wybierając losowo przepisy spośród wszystkich 5 kategorii, zamknęły się w wartościach zbliżonych: 1658 kcal, 1804 kcal i 1721 kcal. Super!

Przepisy rozpisane bardzo dokładnie – zarówno w miarach domowych, jak i gramówkch. Instrukcje wykonania proste. Ewa Chodakowska jest na topie i wypuszcza książki jak z karabinu, stąd błędy, drobne chochliki, których nie zabrakło w „Przepisie na…”. Dość często zdarza się, że w składnikach pojawia się surowiec, który potem znika w przygotowaniu, albo odwrotnie. Poważniejszym błędem jest zmieniająca się masa produktów: na stronie 81 2 kromki chleba razowego ważą 80 g, a na kolejnej stronie 3 kromki chleba razowego to 90 g!

W całej książce raz na jakiś czas przewija się tajemniczy serek np. na stronie 82. Wszędzie wyjaśniono, że chodzi o ser twarogowy, ser feta, ser camembert, a tu serek – jaki? – nie wiadomo.

Super jest to, że porcje są naprawdę duże, Pani dietetyk świetnie popracowała z objętością, te przepisy naprawdę pozwalają się najeść. Zgodnie z obietnicą składniki są powszechnie dostępne, no, może poza wyjątkami typu czerwony ryż. Niektóre dania nie są za to z pewnością szybkie. Kto ma czas zapiekać owsiankę na śniadanie przez 25 minut (str. 56)? Oczywiście w książce znajdziecie też mnóstwo przepisów wymagających mniej czasu. Nie rozumiem tylko jak można proponować na podwieczorek zupę, której przygotowanie zajmuje co najmniej pół godziny. W pracy z Pacjentami zawsze staram się, aby przekąski: II śniadanie i podwieczorek nie wymagały przygotowania w zasadzie w ogóle, może poza wyjęciem z lodówki i pokrojeniem, a tymczasem w „Przepisie na…” jest niewiele łatwych przekąsek, takich na maks 5 minut.

Jest jeszcze jedna rzecz, która mi delikatnie przeszkadza, ale to już moje zboczenie. Są to zdjęcia, na których często pojawiają się produkty, których w ogóle nie ma w przepisie – na co drugiej stronie są truskawki i karambole. Często forma dania na zdjęciu jest inna niż w przepisie, bo jeśli kasza gryczana ma być wymieszana z pokruszonym białym serem, a na zdjęciu znajdują się ser i kasza oddzielnie to coś tu jest nie tak. To ma być książka dla ludzi, która jest blisko nas na co dzień, więc może nie trzeba aż tak przesadnie i nadgorliwie dbać o stylizację. Można zrobić ładne zdjęcia daniom przygotowanym zgodnie z przepisem.

Ostatnie, czego mi brakuje to indeks przepisów, który ułatwiłby korzystanie z książki.

Chcę jednak podkreślić, że według mnie to wartościowa książka, najlepsza ze wszystkich, które do tej pory wydała Ewa Chodakowska. Jej fanki z pewnością ucieszy dodatkowa płyta z ćwiczeniami na brzuch.

Print Friendly, PDF & Email
Share This Post!

Comments (15)

  1. posted by Ada on 3 maja 2014

    A zdjęcia są ze stocka czy ktoś je robił? Moim zdaniem książki kucharskie, do których autorom nie chciało się przygotować lub zlecić przygotowanie zdjęć są nie warte uwagi… skoro przepis nie odpowiada zdjęciu i na odwrót, to gdzie wiarygodność?

    Sama chciałam tą książkę obejrzeć, ale wszędzie jest zafoliowana niestety, niezły chwyt marketingowy, chcesz zobaczyć, to kup 😀

    • posted by Barbara Dąbrowska-Górska on 3 maja 2014

      No widzisz Ado zdjęcia były robione specjalnie do książki, ale dziewczyna, która je wykonała ma chyba niewielkie doświadczenie w fotografii żywności.

      • posted by Magdalena on 4 maja 2014

        Zdjecia robila jej kolezanka Oliwia. Zdjecia sa chwytem marketingowym . Dodali pare dodatkow kolorowych do kazdego zdjecia zeby zainteresowac oko .

    • posted by Monika on 22 maja 2014

      jest w empiku bez folji mozna zobaczyc 🙂

  2. posted by Ilona on 4 maja 2014

    W empiku widziałam nierozpakowane i rozpakowane, sama zaglądałam jak wygląda i co mniej więcej w niej się znajduje

  3. posted by Magdalena on 4 maja 2014

    Ja nie kupie ksiazki ze wzgledu na nieposzanowanie dietetykow bioracych udzial w powstaniu ksiazki (najwiekszy udzial) a chodakowska dala tylko swoje nazwisko by napic statystyki sprzedazy . To jest nie fair ! To jest zenujace ! To jest nieprofesjonalne ! Szkoda kasy … za te pieniadze lepiej isc na basen albo do kosmetyczki .

    • posted by Barbara Dąbrowska-Górska on 4 maja 2014

      Ja też mam duży niesmak z powodu tego jak się zachowała Ewa Chodakowska w stosunku do ludzi, którzy wykonali za nią tą pracę, ogromną pracę!

      • posted by Ania on 18 czerwca 2014

        A skąd możesz wiedzieć jaki był układ między dietetykiem a Chodakowską? Może specjalistka ma do tego większy dystans niż jakaś blogerka? Nie ma to jak “konstruktywna” krytyka…

  4. posted by Ola on 5 maja 2014

    Jeśli chodzi o nie wspomnienie pani Dietetyk to nie jest prawda, ponieważ jest wymieniona na stronie informacyjnej/redakcyjnej przed spis treści, wprawdzie nie jest to samo co na okładce, ale wymieniona jest. A co do “serka” to dalej nie wiem, jakiego mam użyć…? :p
    Pozdrawiam.

  5. posted by Stylowo i Zdrowo on 7 maja 2014

    Kupując tą książkę nie spodziewałam się po niej czegoś wyjątkowego. Dla mnie to przede wszystkim książka kucharska, w której znajduję kilka dobrych przepisów.
    I ja nie widzę problemu w tym, że pani dietetyk nie została wymieniona, najwyraźniej jej to pasowało, nikt jej tych przepisów nie ukradł…

  6. posted by Anna on 11 sierpnia 2014

    A ja wlasnie ta ksiazke zamowilam i mam wielka nadzieje, ze dzięki niej zacznę sie zdrowiej odżywiać, znudziło mi sie w kółko jedzenie tych samych potraw i fajnie bedzie wprowadzić do jadłospisu cos nowego 🙂 Ciesze sie ze pani Ewa wprowadziła na rynek nowa książke i jestem bardzo rozczarowana komentarzami które słyszę lub czytam na jej temat. Na świecie obecnie dzieje sie tak wiele zła! Sytuacja w Ukrainie, na dalekim wschodzie, a wam kolor lakieru do paznokci nie pasuje. Oj wstyd!

    • posted by Barbara Dąbrowska-Górska on 11 sierpnia 2014

      Aniu o czym jest ten komentarz, bo nie rozumiem? O jakim lakierze do paznokci Ty piszesz? Śmigaj ratować świat!

  7. posted by Ewa on 20 maja 2015

    Dziewczyny, każdy ma swoje zdanie na temat treningów, jeżeli jednak nie przepadacie za Ewcią , która ja osobiście uwielbiam to polecam wam również Pavlę z PerfectLeanBody ( fenomenalne efekty) Pozdrawiam Was cieplutko 🙂 :*

  8. posted by Miśka12 on 4 lipca 2017

    ja nie korzystałam z tej książki ale korzystałam z diety Ewki. Bardzo fajna, ale trochę dużo siedzenia w kuchni i to tylko i aż dieta. A na Vitalii jest dieta+trening+motywacja. Bogatsza wersja diety Bebio 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *