“Kuchnia Haute Couture” Marta Grycan :: recenzja

Autor : | 2 komentarze | On : Luty 6, 2013 | Kategoria : Książki kucharskie

grycanmarta3

Jedna z najpopularniejszych polskich książek kucharskich ostatnich kilku miesięcy… najpopularniejszych, ale czy najlepszych? Niestety nie! Po dokładnym przejrzeniu tej książki mam nieodparte wrażenie, że była przygotowywana pod presją czasu, bo jest niedopracowana, niedokładna, brakuje w niej myśli przewodniej, pomysłu.

Marta Grycan jest znana z tego, że jest znana. W swojej książce kucharskiej próbuje przekazać nam radość, przyjemność i satysfakcję, jaką czerpie z gotowania. Osobiście „nie czuję” tego przekazu, mam wrażenie, że publikacja jest lekko nadęta i przaśna. Oto, z co drugiej strony książki spogląda na nas autorka w wydekoltowanym stroju, sprawiając, że zaczynamy się zastanawiać, czy mamy do czynienia z książką kucharską, czy osobistym albumem zdjęciowym. Gdyby jeszcze te zdjęcia były ładne, ale niestety widać, że były wykonywane w pośpiechu. Niektóre są bardzo sztuczne, pozowane – to razi.

Pozostając w temacie fotografii – zdjęcia kulinarne są bardzo różnej jakości – od dobrze skomponowanych i oświetlonych, po kiepskie, z ostrymi cieniami, zupełnie nieprzemyślane i nieapetyczne.
Książka ma dość nietypowy układ, rozpoczyna się od rozdziału poświęconego makaronom. Odebrałam to pozytywnie, bowiem sama jestem fanką tego typu dań – takie rozwiązanie zaciekawia i przyciąga uwagę. Następnie przeczytamy przepisy na: mięsa, desery, przystawki, zupy oraz, na końcu, na ryby i owoce morza.

Z przepisami jest jak z całą książką, niektóre bardzo dobre, dokładne, inne zupełnie bezużyteczne i skrótowe. Brakuje mi rozpisania o jakiej liczbie porcji mowa. Proponowane przez Martę Grycan ilości składników niejednokrotnie mnie przeraziły. Sos do makaronu z kilograma szpinaku z dodatkiem ½ kilograma śmietany 18% i ½ kilograma serka – czy to gotowanie dla wojska? Sposób przygotowania bywa opisany bardzo szczegółowo, krok po kroku. Niektóre jednak przepisy sprowadzają się do weź polędwiczki ze strony XX, połącz z sosem ze strony XX. Nie mam nic przeciwko innemu zastosowaniu tego samego sosu, ale czy to naprawdę tak wielki wysiłek, aby rozpisać przepis jeszcze raz i nie zmuszać czytelnika, aby „skakał” od strony do strony?

Pisząc książkę kucharską trzeba też pamiętać, że nie każdy, kto ją będzie czytał ma podstawowy poziom wiedzy kulinarnej. Są ludzie, którym nawet najprostsze rzeczy trzeba wyjaśnić, tymczasem autorka całą instrukcję sprowadza nieraz do dwóch zdań np.: „W dużym garnku gotujemy wywar na zupę i grzyby. Po ugotowaniu przyprawiamy, zabielamy, podajemy z makaronem”. Co jeśli po książkę sięgnie czytelnik, który nie umie przygotować wywaru i nie wie jak długo należy gotować zupę?

Zauważyłam także, że niektóre przepisy rozmieszczone są bez powiązania z głównym tematem rozdziału i tak surówkę z czerwonej kapusty, czy masło czosnkowe znajdziemy w mięsach, zaś pieczone jabłka (dokładnie ten sam przepis powtórzono dwa razy) zarówno w mięsach i przystawkach (czemu nie w deserach?).

Większość składników użytych w recepturach jest powszechnie dostępna, choć zdarzają się i takie jak trufle, kraby, czy mięso z jelenia.

Niewiele spośród przepisów to zupełnie nowe połączenia smaków, większość to klasyczne propozycje – dla jednych oczywiste, dla innych, mniej zaawansowanych kucharzy będą stanowiły wyzwanie.

Marta Grycan w niektórych przepisach powołuje się na konkretne, firmowe produkty, ale robi to nienachlanie.

Moim ulubionym rozdziałem jest ten, w którym poznajemy pomysły Pani Marty na przystawki. Znalazłam tu kilka propozycji, które chciałabym wypróbować.

Książka wydana jest bardzo ładnie, w twardej oprawie, ale niestety nie niweluje to jej wielu niedociągnięć. Poza tym wysoka cena – 59,90 – zniechęca.  Za taką sumę można kupić znacznie lepszą książkę kucharską.

 

Print Friendly, PDF & Email
Share This Post!

Comments (2)

  1. posted by Marta on 6 lutego 2013

    Ja sama również nie jestem zainteresowana tą książką. To co mnie razi najbardziej jako filologa francuskiego to tytuł, który w tłumaczeniu brzmi ” kuchnia wysokie krawiectwo” podczas gdy po francusku zjawisko kuchni wyrafinowanej określa się ” haute cuisine”. To po prostu niedorzeczne. Widać że żadni wykwalifikowani i znający się na rzeczy ludzie nie pracowali nad jej przygotowaniem. Zupełny brak profesjonalizmu. I do tego, tak jak napisałaś, ta cena. To po prostu śmieszne.
    Dobra recenzja 🙂 pozdrawiam

  2. posted by Martyna on 17 maja 2013

    Nie kupię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *