“Jamie’s Comfort Food” Jamie Oliver :: recenzja

Autor : | 0 Komentarzy | On : Listopad 15, 2014 | Kategoria : Książki kucharskie

jamie1Ostatnie 4 lata u Jamiego były, proste (“Każdy może gotować”, szybkie (“15 minut w kuchni” i “30 minut w kuchni”) i oszczędne (“Gotuj sprytnie jak Jamie”), tym razem jest zupełnie inaczej. Książka „Jamie’s Comfort Food” pełna jest przepisów, które poprawiają nastrój, wywołują wspomnienia i uczucie nostalgii. W trakcie gotowania takich potraw nie ma miejsca na pośpiech, ani oszczędność. Jamie lojalnie uprzedza o tym we wstępie.

Comfort food to pojęcie subiektywne, dlatego znajdziecie tu potrawy, które stanowią osobisty wybór autora. Jamie pięknie napisał we wstępie, że jedzenie może być jak niewidzialne ramiona, które obejmują nas i sprawiają, że czujemy się bezpiecznie.

Pamiętacie dania ukochanej babci? Gdy ja myślę o barszczu z gąsek od razu robię się spokojna i spada ze mnie ciężar całego dnia, ciężar bycia dorosłym (choć niestety zupa ta już nigdy nie będzie ugotowana ręką mojej kochanej Danusi). Chodzi właśnie o taki rodzaj odczuć.

Co ważne, choć Jamie jest Brytyjczykiem w książce znajdziecie dania z całego świata. Pojawiają się nawet polskie akcenty w postaci pierogów z kapustą, ziemniakami i żółtym serem oraz grillowanej kiełbasy.

Co znajdziecie w poszczególnych rozdziałach?

Nostalgia – wspomnienia z dzieciństwa i dania tradycyjne.

Good mood food – jedzenie, które wywołuje wielki uśmiech na twarzy.

Pick me ups – genialne przepisy podnoszące na duchu.

Ritual – prawdziwa radość z przygotowywania potraw.

Guilty pleasures – proste, zachwycające i kaloryczne dania :-).

Sweet indulgence – słodkości poprawiające nastrój.

Musicie mieć świadomość, że książka ta nie będzie towarzyszyć Wam na co dzień, tak jak dania w niej zaprezentowane. Kiedy jednak znajdziecie czas i nastrój na gotowanie „comfort food” z Jamiem z pewnością nie pożałujecie.

To, co cieszy mnie jako dietetyka, to fakt, że mimo iż znakomita większość dań z „Jamie’s Comfort Food” nie należy, delikatnie mówiąc, do „dietetycznych” na końcu książki znajdziecie wykaz ich podstawowych wartości odżywczych. To pokazuje, że Jamie konsekwentnie propaguje rozsądne podejście do żywienia, bo przecież nie chodzi o to, aby sobie wszystkiego odmawiać, ale by wybierać świadomie.

Jak zwykle w komplecie piękne zdjęcia Davida Loftusa, które tworzą swobodny klimat pysznej uczty. Całość podana na estetycznym, matowym papierze i w twardej oprawie.

„Jamie’s Comfort Food” czekamy na Ciebie w Polsce (za rok?)!

Przeczytaj pozostałe recenzje książek Jamiego Olivera: http://lunchblog.pl/?s=jamie&s_submit=

Share This Post!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *