“Fotografia kulinarna dla blogerów” Matt Armendariz, wyd. Helion :: recenzja + KONKURS

Autor : | 8 komentarzy | On : Czerwiec 9, 2014 | Kategoria : Fotografia kulinarna, Różności

"Fotografia kulinarna dla blogerów" Matt Armendariz

"Fotografia kulinarna dla blogerów" Matt Armendariz

W ofercie wydawnictwa Helion to już trzecia książka o fotografii kulinarnej, ale dla fotografa amatora powinna być pierwsza w kolejności, traktuje ona bowiem o absolutnych podstawach tej dziedziny.
Zatem jeśli jedyny kontakt, jaki mieliście z aparatem fotograficznym ogranicza się do telefonu komórkowego „Fotografia kulinarna dla blogerów” znacząco poszerzy waszą wiedzę.

Z pewnością nie każdy bloger kulinarny jest początkujący w fotografii, ale nawet dla tych, co posługują się już trybem fotografowania oznaczonym magiczną literką M (manualne ustawienia, bez udziału automatu) w książce znajdzie się coś ciekawego, nowego i zaskakującego.

Mocną stroną „Fotografii kulinarnej dla blogerów” jest obrazkowe przedstawienie omawianych treści. O działaniu poszczególnych elementów fotografii jak głębia ostrości, czy balans bieli najlepiej przekonać się patrząc na konkretne przykłady – tych w książce nie brakuje. Autor świetnie omawia jeden z najtrudniejszych aspektów fotografii kulinarnej, a mianowicie oświetlenie. Pokazuje jak małym nakładem finansowym osiągnąć świetny efekt, przy czym każdy omawiany sposób oświetlenia obrazuje czytelny schemat, a z doświadczenia wiem, że dla początkującej osoby to niezwykle istotne.

Plusem książki jest także wyraźne wskazanie odbiorcy, jakim jest bloger kulinarny. Dowiemy się jak zorganizować kuchnię, aby to w niej, a nie w oddzielnym studiu fotografować dania, jak fotografować posiłki w restauracji, czy jak korzystać z trików stylizacyjnych, by to co ugotowaliśmy wciąż można było zjeść.

Jednak niektóre tematy, które i dla blogerów są ważne zostały tylko symbolicznie ”liźnięte”. Myślę o podstawowej postprodukcji w programach graficznych. Autor często pisze, iż jedyne co poprawia to kontrast, balans bieli i nasycenie barw, ale jeśli ktoś nie wie czym są te pojęcia i jak modyfikować te czynniki, to podpowiedzi Matta Armendariza na nic się zdadzą. Podobny niedosyt odczuwam jeśli chodzi o archiwizację, nudny, ale istotny temat.

Czytając książkę miałam czasami wrażenie, że niektóre treści są infantylne. Czytelnik skarży się np., że robi beznadziejne zdjęcia, na co autor radzi mu być sobą i nieustannie się uczyć. Niby prawa, ale jednak trochę wodolejstwo.

Pomijając te drobne niedociągnięcia stwierdzam, że to naprawdę dobra książka. Świetny rozdział o potrawach trudnych do fotografowania, bardzo czytelne, pomocne schematy i oczywiście…piękne zdjęcia.

Jeśli trafiłeś na moją stronę, czytasz tą recenzję i dopiero zaczynasz niezwykłą przygodę z fotografią kulinarną radzę Ci zacząć ją od lektury „Fotografii kulinarnej dla blogerów”. W dalszej kolejności wybierz jedną z dwóch pozycji, które poszerzą tą tematykę. Oto one:
„Ujęcia ze smakiem. Kulisy fotografii kulinarnej i stylizacji dań ” Helene Dujardin, wyd. Helion
Recenzja:
http://lunchblog.pl/ujecia-ze-smakiem-kulisy-fotografii-kulinarnej-i-stylizacji-dan-helene-dujardin/
lub
„Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła” Nicole Young, wyd. Helion
Recenzja:
http://lunchblog.pl/fotografia-kulinarna-od-zdjecia-do-arcydziela-nicole-young/

Z fragmentem książki „Fotografia kulinarna dla blogerów” można zapoznać się pod linkiem:
http://helion.pl/eksiazki/fotografia-kulinarna-dla-blogerow-matt-armendariz,fotkub.htm#hide

KONKURS!

Na koniec niespodzianka. Mam dla Was jeden egzemplarz „Fotografii kulinarnej dla blogerów”. Jeśli chcesz go mieć dla siebie napisz pod tym postem krótki komentarz,a w nim –  jakie danie najbardziej kojarzy Ci się z latem? Dla mnie to bułka z pomidorem i mielonka z puszki – takie wykwintne obiady jadałam z rodzicami na wakacjach pod namiotem. Najzabawniejszą odpowiedź nagrodzę książką. Macie czas do piątku 13.06.2014, do końca dnia. W komentarzu zostawcie proszę namiar mailowy.

no images were found

Print Friendly, PDF & Email
Share This Post!

Comments (8)

  1. posted by Kasia on 9 czerwca 2014

    Oczywiście makaron z truskawkami!

  2. posted by Marzena on 9 czerwca 2014

    Dla mnie to makaron z jogurtem i owocami 🙂 oraz kanapki z pomidorem i jajkiem, często jako dziecko tak jadłam na wyjazdach rodzinnych 🙂 pamiętam jeszcze makaron z puszką mięsną ( Tato pracował w wojsku i takie puszki często przynosił – to była łopatka pieczona w sosie – do dzisiaj pamiętam jakie to było pyszne). Oczywiście jeszcze były bułki pszenne takie duże z dżemem własnej roboty i kompot z rabarbaru, który Mama gotowała na kuchence turystycznej 🙂 oj to były czasy 🙂

    Marzena
    szkodzinska.marzena@gmail.com

  3. posted by Patrycja on 9 czerwca 2014

    To nie lada wyzwanie napisać o wszystkich potrawach kojarzących się z latem 🙂 Pierwsze skojarzenia to oczywiście owoce, czasem w towarzystwie wijących się stworzeń (ile się ich zjadło, zanim odkryło ;)), drugie – paprykarz szczeciński, który poza sezonem wakacyjnym był (jest!) absolutnie niejadalny, a na wyjeździe zawsze najlepszy. Jeśli chodzi jednak o potrawę to zdecydowanie będą to placki z grzybami, smażone w najróżniejszych warunkach, czasem przesolone, czasem podkradane z talerza, czasem w towarzystwie gier karcianych, za to zawsze z ciastem ukręconym na piwie (ile razy trzeba było tą ostatnią butelkę sobie lub komuś odejmować od ust) i z aromatem najlepszych wakacji 🙂

  4. posted by Emilia on 9 czerwca 2014

    oj dużo takich wykwintnych dań mi się kojarzy 🙂 wszystkie związane z wakacjami u babci 🙂 jedne z ulubionych: pomidory z solą i woda z jakimś kwaskowatym sokiem, prawdopodobnie porzeczkowym 🙂 tradycyjny posiłek serwowany przez babcię na basenie otwartym 🙂

  5. posted by Goa on 9 czerwca 2014

    Oczywiście truskawki polane śmietaną i posypane cukrem. Uwielbiam:)

  6. posted by Justyna on 12 czerwca 2014

    Dla mnie smak lata to sentymentalna podróż w kierunku gołąbków z młodej kapusty z ryżem i mięsem z niezwykle aromatycznym sosem pomidorowym z pomidorów samodzielnie zrywanych przeze mnie w towarzystwie prababci. Odkąd Jej zabrakło nigdy nie już nie jadłam i nigdy nie zjem takich gołąbków.

  7. posted by Justynaaa on 13 czerwca 2014

    Mi najbardziej kojarzy się z latem a raczej kojarzą galaretki z owocami i bitą śmietana. Zawsze co roku je robiliśmy jak tylko zaczynały się upały. Galaretki prosto z lodówki cudownie orzeźwiały. Dziś takie robię mężowi 🙂

    kuchennefascynacje@o2.pl

  8. posted by Barbara Dąbrowska-Górska on 14 czerwca 2014

    Książkę “Fotografia kulinarna dla blogerów” wydawnictwa Helion wygrywa Justyna za komentarz w którym smak miesza się z tęsknotą:
    “Dla mnie smak lata to sentymentalna podróż w kierunku gołąbków z młodej kapusty z ryżem i mięsem z niezwykle aromatycznym sosem pomidorowym z pomidorów samodzielnie zrywanych przeze mnie w towarzystwie prababci. Odkąd Jej zabrakło nigdy nie już nie jadłam i nigdy nie zjem takich gołąbków.” Justyna
    Gratulacje! Za chwilkę skontaktuję się z Tobą mailowo. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *